IZOLACJA/HOME I GARDEN OFFICE

admin - 27 października, 2020 - Uncategorized /

Kilka relacji z procesu powstawania spektaklu „Izolacja: Carmen, Don Giovanni, Don Pasquale”, który jest jednym z najbardziej autorskich projektów operowych, jakie do tej pory zrealizowałem.

PAŹDZIERNIK 2020

Izolacja, dobrowolna lub przymusowa, jest indywidualnym przeżyciem, które nierzadko zmienia człowieka – myślenie o sobie i relacjach z innymi. Ostatnio – w związku z pandemią koronawirusa – stała się doświadczeniem powszechnym i tematem społecznej debaty. Czy lubimy spędzać czas w odosobnieniu? Czy chcemy i umiemy pracować zdalnie? Uczyć dzieci w domu? Czy izolacja nie stała się przywilejem bogatszych, traumą samotnych lub dojmującą potrzebą osób, które na niewielkim metrażu spędzają czas ze wszystkimi domownikami?

Powyższe problemy sprowokowały wyobrażenie Carmen, Don Giovanniego i Don Pasquala pozbawionych relacji z innymi postaciami. Ile w libretcie i muzyce odnaleźć można słów i momentów, które określają te osobowości, ich lęki i pragnienia oraz światopogląd? Różnie pojmowana miłość jest nie tylko tematem tych trzech oper, ale także zasadą przetrwania bohaterki i bohaterów tytułowych, sensem ich scenicznej egzystencji. W ramach operowej instalacji, bazującej na materiale muzycznym dzieł Bizeta, Mozarta i Donizettiego, poddaliśmy próbie tę egzystencję. W konsekwencji powstały trzy, zazębiające się monodramy, których dramaturgia doprowadziła do re-kompozycji i nałożenia oryginalnych dzieł. Podobne eksperymenty artystyczne coraz częściej wpisują się w krajobraz teatru muzycznego i opery XX i XXI wieku[1], łącząc nowoczesność z tradycją. Współczesne niepokoje, zderzone z uniwersalnymi treściami, wpisanymi w klasykę przekładają się na formę artystyczną „Izolacji” (dodatkowo zależną jeszcze od warunków technicznych, na jakie pozwalają aktualne wytyczne sanitarne). Czy przywołane arche-typy, kanoniczne postaci operowe, utrzymają swój status i czar w nowej rzeczywistości? Czy w odosobnieniu i w dziwnym, pozaziemskim lub wirtualnym uwięzieniu, kojarzącym się trochę z filmami science-fiction, istoty te odnajdą w sobie miłość (własną, do siebie?), która pozwoli przezwyciężyć śmierć, oddalić widmo końca? Czy to właśnie miłość nie definiuje naszego człowieczeństwa, skoro poświęcamy jej tyle uwagi? Zdają się to potwierdzać nie tylko opery, ale także bardziej lub mniej intymne świadectwa pisane, które dopełniają dramaturgię spektaklu – dzienniki i filozoficzne rozważania[2], badające granice i warunki funkcjonowania naszej ludzkiej podmiotowości. To kolejny kontekst „Izolacji” – czy technologia i nowe formy komunikacji (których w ostatnim okresie używamy jeszcze więcej) są wynikiem ewolucji ludzkiego gatunku czy jego kresem i ustępowaniem miejsca nowym gatunkom sztucznej inteligencji? 

W internetowej codzienności, klikając co jakiś czas „nie jestem robotem”, w pewnym sensie poświadczamy to nasze „człowieczeństwo”, ale jednocześnie stopniowo i bezwiednie z niego rezygnujemy – zaznaczając na przykład pola z sygnalizacją świetlną lub przejściami dla pieszych uczymy bowiem sztuczną inteligencję „naszej” spostrzegawczości (oby tylko posłużyło to ulepszeniu samochodów autonomicznych)[3]. Idąc tym tropem wyobraźnia podpowiada inspirujące spektakl pytania: czego nauczyliśmy sztuczną inteligencję przegrywając do sieci tak wiele oper? Czy dzieląc się sztuką organiczną, zależną od współpracy i żywej obecności tu i teraz wielu artystek i artystów, oddaliśmy technologii kolejny fragment naszego człowieczeństwa? Carmen, Don Giovanni i Don Pasquale, wyciągnięci (wykrojeni) z własnego świata, dzieła i kontekstu, stają się obiektami laboratoryjnej obserwacji, z której wnioski wyciągnąć może publiczność zarówno ludzka (zgromadzona w Teatrze lub przed ekranami komputerów) jak i nie-ludzka… kogo bardziej sztuka dziś „obchodzi”, „bawi i uczy”, inspiruje, rozwija, niepokoi i zmienia? Czy sztuka wzbogaca nasze doświadczenie i zmienia schematy myślenia, w które wpadamy, czy raczej różnicuje algorytmy i dostarcza dane innym, nie-ludzkim formom istnienia? Czy w odosobnieniu, odizolowani od innych, stajemy się osobowościami bardziej świadomymi siebie i własnej niepowtarzalności czy raczej bytami zredukowanymi poprzez upodabniające nas automatyzmy, zapewniające przetrwanie i rozrywkę?

Spektakl „Izolacja” jest więc swego rodzaju badaniem, w ramach którego przyglądamy się sobie w oparciu o trzy, operowe postaci tytułowe. Nie jesteśmy natomiast pewni, czy to my badamy, czy raczej wspólnie z Carmen, Don Giovannim i Don Pasqualem stanowimy przedmiot eksperymentu, którego założenia pozostają wciąż niepokojącą tajemnicą.     

Krzysztof Cicheński, tekst do programu


[1] Zob. m.in. Lukas Jiricka „Zdobywcy scen akustycznych”, Monika Pasiecznik, Tomasz Biernacki „Po zmierzchu. Eseje o współczesnych operach”.[POWRÓT]

[2] Jean Baudrillard „O uwodzeniu”, Roland Barthes „Fragmenty dyskursu miłosnego”, Giles Deleuze i Felix Guattari „Anty-Edyp”, Soren Kierkegaard „Dziennik uwodziciela”, Anais Nin „Dzienniki”.[POWRÓT]

[3] Zob. Katarzyna Szymielewicz „Czy internet w ogóle jeszcze służy ludziom? Pora się obudzić”, panoptykon.org[POWRÓT]

Zapowiedź spektaklu i kilka zdjęć z prób:

https://kultura.poznan.pl/mim/kultura/news/koncerty,c,2/sztuka-technologia-izolacja,154430.html

A jak już nas przegrają do internetu, to czy… „dla wszystkich starczy miejsca”? Gigabajtów na serwerach na render awatara w 3d? Czy może z przydziału dadzą (?) nam kilkanaście pikseli i będziemy skakać po zaminowanej planszy na osi XY by spotkać się w tym wirtualnym sanatorium-czyśćcu? Lubię pracować z Kasią Augustyniak, której plakaty zawsze tworzą dodatkowe sensy naszych spektakli – etap ich powstawania to także dla mnie okazja przemyślenia nowych kontekstów. Nie wpadłbym na tego sapera, a przecież jest bomba!

WRZESIEŃ 2020

W garden/forest office niekiedy stosuje się tradycyjne (historyczne?) metody, by napisać np tekst do programu „Izolacji” (kartka, długopis, pieniek i kamień oraz mnemotechniki by z głowy wyciągnąć cytat z jakiegoś Deleuze’a, bez którego nie można się przecież obejść w programie). Teraz trzeba policzyć znaki ze spacjami…

Izolacja/Carmen, Don Giovanni, Don Pasquale – garden office albo garden studio, czyli nagrania terenowe (field/forest recordings?). Scena czwarta, Carmen i „die Castagnetten” – czasem trzeba się wczuć, żeby zrozumieć… W spektaklu partię kastanietów wykona na szczęście Carmen, natomiast nagrania terenowe stanowić będą partie tzw. „Taśmy”. Premiera 23 Października w Teatrze Wielkim im. Stanisława Moniuszki w Poznaniu.

CZERWIEC 2020

„IZOLACJA: DON GIOVANNI, CARMEN, DON PASQUALE”

PROJEKT DRAMATURGICZNY

INTRYGA:

Trzy postaci tytułowe – Carmen, Don Pasquale i Don Giovanni – znajdują się w osobnych, niewielkich i zamkniętych przestrzeniach. Może to być przestrzeń wirtualna, pustka – nigdzie i nigdy – w której znaleźli się w wyniku niedawnego transferu wszystkich oper do Internetu. Transfer jednak nie powiódł się i z tych właśnie trzech dzieł przegrano tylko postaci tytułowe. Są one pozbawione interakcji z innymi bohaterami i bohaterkami swoich historii, wyrwane ze znanych sobie miejsc i epok, nie czują ciężaru własnych ciał, na nowo odkrywają gesty i sposób poruszania się. Mogą jednak śpiewać – własne partie i arie, które przypominają im, kim są, czego pragną i czego się boją. Mogą także zamilknąć, by przez chwilę usłyszeć głos Innej/Innego, który dobiega z daleka, nie wiadomo skąd. Muzyka staje się jedynym sposobem komunikacji i pozwala nawiązać nowe relacje między trzema postaciami, które nigdy się nie spotkały i być może nigdy nie spotkają się tak naprawdę (na jednej scenie, w jednej rzeczywistości).

REALIZACJA:  

Spektakl-instalacja potrwa ok 60 minut. Są to w pewnym sensie trzy, zsynchronizowane muzycznie, monologi operowe. Dramaturgię spektaklu stanowić będą oryginalne fragmenty oper Mozarta, Donizettiego i Bizeta, odpowiednio skrócone i uporządkowane w ramach nowego scenariusza. Akompaniament fortepianu i kwintetu współgra z poszczególnymi partiami solowymi oraz nadaje muzycznej spójności całej instalacji. Sytuacja nowego świata przedstawionego zostanie dodatkowo zarysowana przy pomocy dobiegających z głośników i wyświetlanych w formie projekcji, technologicznych i filozoficznych cytatów-instrukcji, które dotyczą samotności, miłości i poszukiwania siebie/innego.

Postaci – w kostiumie i charakteryzacji historycznej, poruszające się na białym tle – można będzie oglądać zarówno w wersji internetowego streamingu na żywo jak i w wersji spektaklu/instalacji przestrzennej, z udziałem publiczności. Postaci grają do kamer, można je podglądać bezpośrednio oraz patrząc na ekrany/monitory. W przypadku wydarzenia z publicznością widzowie mogą przebywać w jednym miejscu jak i przechadzać się pomiędzy wszystkimi elementami instalacji. Instalacja przestrzenna może być zrealizowana wszędzie, w budynku teatru, w przestrzeni publicznej lub w różnych, także nieteatralnych miejscach. Możliwe jest umieszczenie projekcji na zewnątrz budynku i nie wpuszczanie widzów do środka. Publiczność może być niewielka, nawet kilka osób lub większa. Dźwięk – zarówno dla celów streamingu internetowego jak i realizacji przestrzennej musi zostać odpowiednio wyreżyserowany (przy pomocy technologii).

Reżyseria przebiegać będzie w dwóch etapach. Pierwszy zakłada opracowanie trzech monologów operowych – pracę z solistką i solistami osobno, nad ich własnymi partiami. Następnie odbędą się próby z orkiestrą i technologią (monitory, głośniki itp.), która stanowi integralną część spektaklu, mające na celu synchronizację wszystkich elementów muzycznych i teatralnych. Nadrzędną zasadą jest by ograniczyć podczas prób kontakty solistki i solistów – mogą się tylko słyszeć. Metoda pracy w tego rodzaju izolacji pozwoli wykonawcom z jednej strony doświadczyć oddzielenia od innych, z drugiej w pełni polegać na sobie i świadomie wypełnić sugestywną obecnością czas i przestrzeń działania. Czy pomimo fizycznej/wzrokowej izolacji, braku możliwości „podglądania” pozostałych, uda się wypracować taki rodzaj wzajemnej uważności muzycznej, „podsłuchiwania” pełnego wrażliwości i empatii, by praca nad projektem była wciąż doświadczeniem zespołowym?    

INTERPRETACJE:

„Izolacja” jest tytułem wiążącym doświadczenia postaci i publiczności w sposób dosłowny i metaforyczny. Ważnym kontekstem pozostanie ostatni czas doświadczonych przez wszystkich trudności w budowaniu i podtrzymywaniu więzi społecznych i uczestnictwie w ważnych z punktu widzenia jednostki i wspólnoty wydarzeniach, działaniach i rytuałach. Artystyczna wyobraźnia podpowiada różne scenariusze, zakładające albo bezrefleksyjny powrót do dawnych przyzwyczajeń albo jakąś zasadniczą zmianę – na poziomie społecznym, mentalnym, emocjonalnym, organizacyjnym czy ekonomicznym itp. Sytuacja, w ramach której fragmenty/szczątki trzech oper wraz z awatarami ich głównych postaci, zaczynają funkcjonować w wirtualnej pustce (i odnoszą się do tak samo bezosobowej widowni) jest ironicznym i specyficznie komicznym komentarzem do aktualnej rzeczywistości. To nawiązanie nie straci na swojej sile także w chwili, gdy wszystko wróci do normy – pamięć o odosobnieniu, wyobcowaniu czy niepokoju oraz o przezwyciężaniu tych stanów za wszelką cenę, na długo jeszcze będzie żyła we wspomnieniach. To doświadczenie w oczywisty sposób zostaje przeniesione na postaci, których podstawową aktywnością jest rozgrywanie różnych relacji międzyludzkich, zwłaszcza miłosnych, a zatem…    

…jest to przede wszystkim SPEKTAKL O MIŁOŚCI! Każda z tych postaci pragnie kochać i być kochaną. Ich własne biografie ukazują jednak niesprawiedliwość, niezaspokojenie, krzywdę, upokorzenie, które są konsekwencją ich pragnień. Odarci z relacji międzyludzkich, pozostawieni sami sobie, w pustce i bezczasie, dokonują autorefleksji i nawiązują nowy kontakt – najpierw z samym sobą, a potem, tylko za pośrednictwem śpiewu, z nieznanymi sobie postaciami, z którymi dzielą los zamknięcia i osamotnienia. Carmen, Don Giovanni i Don Pasquale tworzą więc bardzo oryginalny trójkąt trzech, silnych osobowości, obarczonych bagażem doświadczeń i stereotypów, z którymi muszą się wzajemnie i być może wspólnie zmierzyć. Pragnienie miłości wciąż jest więc siłą napędową (popędową), która nadaje sens życiu i pozwala doświadczać siebie w złączeniu z drugą osobą, a zatem skutecznie oddalać wizję śmierci. Czy można jednak kochać w izolacji, w oderwaniu? Pragnąć drugiej osoby z taką samą siłą i odnajdywać siebie w jej pragnieniu? Albo powierzyć komuś swój strach i przyjąć czyjś strach (przed śmiercią) gdy fizyczna, emocjonalna lub mentalna bliskość jest niemożliwa/ograniczona? Wzajemnie oddziałujące na siebie, przeciwstawne siły Erosa (łączenia) i Tanatosa (zrywania) organizują niejedno mitologiczne, utrwalone w kulturze i opisane w filozofii (oraz psychoanalizie) przedstawienie ludzkiej kondycji. W podobne wyobrażenia wpisują się trzy, wybrane archetypy operowe. Czy sytuacja osamotnienia/odosobnienia, w której się znaleźli, będąca znacznie bliższą i przytłaczającą perspektywą końca, nauczy ich kochać (siebie lub Inną/Innego) jeszcze bardziej? Izolacja jest zatem …próbą miłości rozgrywaną w obliczu śmierci.   

UZUPEŁNIENIE MERYTORYCZNE – INSPIRACJE, WYZNANIA I METODOLOGIE:

Opera, rozumiana jako najbardziej złożona, interdyscyplinarna forma sztuki, od wieków poddawana jest różnym przekształceniom czy reformom. Eksperymentom poddaje się czasem tylko jeden z trzech, podstawowych jej składników – muzykę, poezję/literaturę lub obraz/inscenizację. Powoduje to niekiedy zaburzenie proporcji – najśmielsze i oryginalne pomysły kompozytorów bywają realizowane w tradycyjnych inscenizacjach lub grzęzną w konwencjonalnych rozwiązaniach dramaturgicznych, z kolei reżyserskie uwspółcześnienia gubią sens uniwersalnych i do dziś cenionych przez publiczność konwencji kreowania świata przedstawionego, które wpisane są przecież w strukturę muzyczną klasycznych dzieł operowych. Jednak jedną z najważniejszych właściwości opery jest jej zdolność łączenia tego, co tradycyjne z tym, co nowoczesne. Umiejętność czerpania z przeszłości i wprowadzania innowacji cechuje najważniejszych kompozytorów i twórców operowych.

Ten projekt także wynika z inspiracji płynących z dwóch, wydawałoby się odległych rzeczywistości operowych – klasyki i awangardy. Podstawowym działaniem artystycznym, organizującym relacje poszczególnych elementów planowanego zdarzenia, jest szeroko rozumiana (nie tylko literacko!) dramaturgia. Budowanie powiązań, napięć i konfliktów między słowem, dźwiękiem i obrazem, przepisywanie znaczeń i tonacji, przekształcanie kontekstów i kadrów, porządkowanie, rozbijanie, rozrzucanie i składanie, ukrywanie w mroku i wystawianie na światło, kreślenie kierunku rozwoju wydarzeń w czasie, a także w przestrzeni, kreowanie warunków ontologicznych i egzystencjalnych, uwalnianie i ograniczanie oraz cały szereg innych działań, które niczym figury retoryczne dla dawnych kompozytorów czy kolory na palecie malarza, stanowią warsztat dramaturgicznego inventio, dispositio, a także decoratio.

Zdaniem Lukasa Jiricki, autora książki Zdobywcy scen akustycznych – od radioartu do teatru muzycznego, poświęconej twórczości Heinera Goebbelsa, Andreasa Ammera, Olgi Neuwirth i Helmuta Oehringa, współczesny, awangardowy teatr muzyczny odcina się od opery zarówno jako gatunku (przyznającego muzyce wyższość nad inscenizacją), jak i instytucji (sic!), będącej świątynią tej „bogato subwencjonowanej i wystawnej formy”. Analizując jednak historię powstania opery i jej najważniejszych, przełomowych momentów, takie rozróżnienie (opera/klasyka i teatr muzyczny/nowoczesność) wydaje się niezgodne ze wspomnianą dialektyką tradycji i nowoczesności, wpisaną w twórczość operową od lat. Dzieła opisywanych przez Jirickę kompozytorów często zamawiane są przez najważniejsze teatry operowe na świecie – w XX, a także już w XXI wieku powstają więc utwory kanoniczne dla tego gatunku, pozwalające wyodrębnić kolejne okresy czy epoki w jego rozwoju.

Opery tworzą więc między innymi Salvatore Sciarrino, Georges Aperghis, Olga Neuwirth czy Heiner Goebbels i wielu innych, których praca stanowi inspirację dla opracowania dramaturgicznych przekształceń materiału muzycznego. Ważnym dziełem, zachęcającym do krytycznego spojrzenia na spuściznę operową minionych epok jest także cykl Europeary Johna Cage’a. Praktyki te – w dużej mierze właśnie dramaturgiczne – nie będą jednak nadrzędne wobec dzieł Mozarta, Donizettiego i Bizeta, które (choć w niewielkich fragmentach) powinny wybrzmieć z całym swoim potencjałem, łączącym ładunek emocjonalny, perfekcję wykonania i piękno. To ostatnie staje się coraz częściej przedmiotem sentymentalnej i autentycznej tęsknoty. Ukazanie postaci w niepełnej, fragmentarycznej formie, zagrożonych w obliczu współczesnej (technologicznej, przeładowanej bodźcami, zdezinformowanej) rzeczywistości, kruchych i niepewnych, ma na celu rozbudzenie tej właśnie tęsknoty. Spektakl-instalacja nie jest więc zabarwioną science-fiction i filozofią postmodernistyczną diagnozą, ale zaproszeniem do wspólnego doświadczania, poszukiwania i przeżywania odwiecznych i uniwersalnych wartości, które odnaleźć można zarówno w dawnej jak i współczesnej sztuce.

Dramaturgia jako artystyczne narzędzie tworzenia i wzmacniania powiązań (także w ramach gatunku operowego i w programie instytucji operowej) stwarza szansę ponownego odkrywania klasycznych treści i form, często zasypanych stereotypami, towarzyskim konwenansem czy rutyną wykonawczą. Może mieć to pozytywny wpływ zarówno na oczekiwania obecnej, wiernej od lat publiczności jak i przyciąganie i kształtowanie nowych odbiorców, do tej pory niezainteresowanych operą. Kreowanie dystansu i bliskości, relacji publiczności i sceny, rekonfigurowanie tradycyjnej sytuacji odbiorczej, także jest działaniem dramaturgicznym, mającym na celu stworzenie nowych, interesujących warunków obcowania z dziełami operowymi. Umożliwienie każdemu z widzów zajęcie odpowiedniego miejsca, przyjęcie własnej perspektywy jest z kolei zaproszeniem do dalszego, wspólnego i twórczego przetwarzania zaistniałej sytuacji artystycznej i społecznej.

Powyższe uwagi są uzupełnieniem merytorycznym, które nie ma dużego znaczenia dla samego odbioru tego wydarzenia. Mogą być pretekstem do dyskusji i refleksji dla bardziej dociekliwej części publiczności czy potwierdzeniem dla wykonawców i realizatorów, że ten artystyczny eksperyment wpisuje się w pewnym sensie w szerszą panoramę podobnych praktyk, a zatem cały proces i jego efekt mogą przynieść sporo satysfakcji i przyciągnąć uwagę nowych grup odbiorców.                   

MAJ 2020

Tak zaczyna się nowy projekt dramaturgiczno-operowy… Kiedyś rozkręciłem zegar ze sprężynami, potem radio, niedawno zajrzałem w silnik samochodu i złożyłem kuchnię z ikei, ciekawe ile teraz zostanie zbędnych śrubek…To się złożyć nie może? Mam nadzieję, że jednak tak! W tym trudnym czasie mimo wszystko spędzamy czas na twórczej pracy.