DEMONY

admin - 15 lutego, 2020 - Uncategorized /

DEMONY

W 2005. roku Don Silencio (gitara basowa, flety, elektronika) spotkał się z Długim Johnem Silverem (instr. klawiszowe) i Josephem Ullmannem (perkusja). Wspólnie nagrali kilka ścieżek na nowiutkim samplerze Roland Sp555.

Zmagali się z ograniczeniami na różnych poziomach. Długi John Silver – w przeciwieństwie do jednonogiego bohatera książki Stevensona „Wyspa skarbów” – miał wprawdzie obie nogi, ale jego lewa ręka była złamana. Mógł więc używać około pięciu, siedmiu palcy palców podczas grania na fortepianie. Joseph Ullmann z powodów religijnych nie akceptował zapętlania rytmów, więc wystukiwał całe utwory palcami na pomarańczowych guzikach samplera (bez żadnej kwantyzacji!). Don Silencio był zawiedziony brzmieniem gównianego wzmacniacza i neurotycznie korygował różne efekty cyfrowe, wkurzając tym swoich towarzyszy. Ponadto z prawie dziewięćdziesięciu tomów materiałów etnomuzykologicznych, zebranych niegdyś przez Oskara Kolberga, mieli tylko trzy (Łużyce, Podole i Sandomierskie), którymi mogli się inspirować. Własnoręcznie strugane flety Don Silencio nie stroiły zbyt dobrze z fortepianem, do tego nie meli żadnych narkotyków, jedynie kilka fajek i jedno piwo Warka Strong na spółkę.

Tytuły piosenek przywołują postaci słowiańskich demonów. W sumie nie wiadomo dlaczego.

Od tej jednej, nieudanej sesji, artyści nigdy więcej się nie spotkali.

Długi John Silver, po napisaniu kilku nieudanych sztuk teatralnych, zniknął w 2008 roku (prawdopodobnie w Paryżu, gdzie Don Silencio śledził go miesiącami). Josepha Ullmanna zamknięto w lochach poznańskiej Cytadeli – niektórzy twierdzą, że to ze względu na jego niemiecki akcent. Nigdy stamtąd nie powrócił, choć od czasu do czasu zza ściany, w różnych miejscach, dobiega charakterystyczny rytm… Don Silencio myśli wtedy, że to może być właśnie on.

Po piętnastu latach Don Silencio odnalazł ścieżki, zapisane na karcie w zakurzonym samplerze i spróbował je poskładać. Głośniej brzmią lepiej…

Data wydania: 15 lutego 2020.

Konceptualny mastering ironii i melancholii: Don Silencio

Projekt okładki: Julia Kosek